„Cokolwiek zamierzasz zrobić, o czymkolwiek marzysz, zacznij działać. Śmiałość zawiera w sobie geniusz, siłę i magię.” Johann Wolfgang Goethe

czwartek, 4 sierpnia 2011

Wyróżnienie


Jest to dla mnie bardzo ważna chwila. Dostałam moje pierwsze wyróżnienie od Dusi ze SKRAWKA NIEBA. Jest mi bardzo z tego tytułu miło i sredecznie dziękuję. A wyróżnienia przekazuję wszystkim z mojej listy blogów.

O mnie, to trudne więc się powtórzę:

„Cokolwiek zamierzasz zrobić, o czymkolwiek marzysz...”
Od słów do czynów i zaczęłam tworzyć
rzeczy jedyne w swoim rodzaju i niebanalne,
a każda z nich posiada swoją duszę.
Nie jestem krawcową,
ale szycie i wyczarowywanie z kolorowych skrawków daje mi dużo radości,
którą dzielę się z innymi.
Nie jestem koronkarką,
ale moje szydełko tworzy coś niepowtarzalnego,
coś czego nie znajdziesz nigdzie.
Jestem sobą i mam wyobraźnię,
którą potrafię wykorzystać.

Pozdrawiam cieplutko i do zobaczenia wkrótce Aśka:)

czwartek, 14 lipca 2011

Jesień? i Gapcio oraz inne wytwory i twory


Szaro buro i ponuro. Jak ja to lubię. Działam wtedy na zwiększonych obrotach.

Ale niestety jak to na wsi, nie zawsze dostarczają nam elektryki, a burze przechodzą solidne. Po nich zawsze jest cudowna tęcza.


Moje ukochane brzózki pomyliły chyba porę roku, bo sypią listowiem jak jesienią.


Trochę czasu temu chodził po mnie taki malutki stoliczek do kawy przy brzozowej ławeczce. Z resztek czegoś, co było w domu zrobiłam takiego akuraśnego cudaczka.



Teraz trochę ostatniego wyrobu szydełkowego na niedawno nabytą ławę (tylko 180 cm długości).




Jako, że działałam wystrojowo-ogrodowo i znowu chodził po mnie ala fotel na taras, to uszyłam sobie takie cóś...


czyli pokrowiec podszyty gąbką, na zwykłe krzesło ogrodowe. Trochę wyglądem przypomina fotel, ale w wersji mini.

A z pracowni zabawkowej wyszedł Gapcio jak zwykle bardzo mięciutki, wzrostu całe 80 cm.


Ma dużego nochala i długie uszyska.


Grube nóżki i wielkie stopy.


A łapki przyszyte na guzik ruszają się.


Jeszcze myślę tylko o czapeczce, ale zobaczę co wykombinuję.

A teraz trochę o zwierzęcinach naszego ogrodu.

W stawie zamieszkały miłe zielone.



Dzieciątko zapałało chęcią łowienia rybek i oto efekt.



Kondzio udaje łajzę, albo ważniaka....



I jeszcze kilka ogrodowych fotek.






A na pożegnanie poranne burzowe chmurzyska i zaprzyjaźniony gołąb na ulubionym drzewku.



Pozdrawiam cieplutko i życzę słoneczka tym co je lubią Aśka:))

czwartek, 30 czerwca 2011

Festyn


Jak już w poprzednim poście wspomniałam zostałam zaproszona na Festyn folklorystyczny z cyklu "Z życia dawnej wsi" pt. "W poszukiwaniu kwiatu paproci" w Kujawsko-Dobrzyńskim Parku Etnograficznym w Kłóbce. Muszę przyznać, że to mój ulubiony skansen, może dlatego, że blisko? I znowu mogłam zaprezentować swoje prace. Stoisko miałam trochę skromne jak na mnie, ale wzbudzało zainteresowanie, a to dla mnie najważniejsze.




Gęsiny,królisie i aniołki wzbudzały zachwyt i wspomnienia starszych Pań, jak to i one kiedyś szyły lalki i wypychały trocinami. Trochę byłam zła na siebie, że tak mało pomysłów twórczych pokazałam, ale niestety jak już wspominałam lato, ogród....
Teraz staram się wykorzystać każdą wolną chwilę na twórczość, bo następny festyn już 7 sierpnia. Tym byłam trochę zaskoczona, ale i tak wypadł nieźle.
A teraz kilka skansenowo-jarmarkowych fotek.











Pozdrawiam w ten nieziemski upał w oczekiwaniu na deszcz Aśka:))

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Zagęsiona


Troszkę ciepełka, wszystko otwarte na szerokość i jak zwykle latem zjawiają się goście mniej lub bardziej uciążliwi z pól i łąk. Taki zielony cudaczek przysiadł sobie na młynku i dzielnie pozował dzieciątku do sesji fotograficznej. Później młyneczek został wystawiony za okno i zieleninka poleciała do zieleninki.

Mam duży niesmak, że nie ma mnie tak często jakbym chciała być z Wami i dzielić się na bieżąco swoimi wytworami. Ale lato to niestety siła wyższa.......
Trochę dodatków w postaci prac przeróżnych mi się nawaliło. Ale na szczęście bardzo miłych. Przede wszystkim zostałam zaproszona na kiermasz podczas Festynu w Skansenie. Jak zwykle stanowi to dla mnie pocieszenie duszy. Tak, że oprócz prac domowo - ogrodowych szyłam sobie swoje tulanki. A oto efekty moich twórczych wymysłów.

Najpierw trochę gęsiowo.






Teraz trochę aniołowo.




Tego już znacie.


A na końcu szydełkowo.



Oprócz tego działałam ogrodowo i działałam ogrodowo itd. można o tym bez końca.....
A to kilka moich ulubionych popołudniowych widoków.



I zaczęłam wokół iglaków robić obwódkę z kołków drewnianych. Na razie zrobiłam wokół jednego i widzę, że to jest to co miało być więc jutro zrobię pozostałe, ale efekt będzie dopiero w przyszłym roku jak to naturalnie "postarzy" się.
A wygląda tak.


No na dzisiaj dość przyjemności oglądania, Do zobaczenia mam nadzieję wkrótce. Pozdrawiam Aśka:))