„Cokolwiek zamierzasz zrobić, o czymkolwiek marzysz, zacznij działać. Śmiałość zawiera w sobie geniusz, siłę i magię.” Johann Wolfgang Goethe

środa, 23 listopada 2011

Jestem........


Jestem, podglądam, zaglądam, podziwiam i cały czas się zastanawiam skąd u Was tyle "wolnego" na robienie tych wszystkich cudowności, chociaż narzekacie, że nie macie na to czasu. Pogoda na robótkowanie wręcz wymarzona. Nie mam wreszcie wyrzutów sumienia, że muszę coś zrobić w ogrodzie, a "robótkuję". Ale jeszcze tylko przez kilka tygodni będę trochę "wyłączona" z życia blogowego, a zwłaszcza z pisania (bo naprawdę brakuje mi na to czasu). Już nie mogę doczekać się tej swobody.
A wracając do robótkowania, to całkowicie tak bezczynnie nie siedzę. Małymi kroczkami przygotowuję się do Świąt, łapiąc wolne chwile na przygotowywania. Efektem tego są półprodukty, które niedługo zacznę składać.

Nie, nie, to nie Wielkanoc


tylko baza do wydmuszkowych ozdób choinkowych, wzorów wykorzystywanych z mojej ukochanej książki


Wygląda już okropnie, ze względu na dużą częstotliwość używania, ale wzory z niej są cudne. Ostatnio trochę poczytałam treści i było wręcz widać, w tamtych czasach (1987r.), poważne braki na rynku papierniczym, bo proponowane przez autorkę materiały dzisiaj są wręcz nie do zdobycia np. metalowe kapsle z butelek na mleko. Starsze - moje - pokolenie na pewno je pamięta. Dzisiaj to brzmi wręcz kosmicznie, ale takie były czasy. A teraz patrząc na proponowane materiały na rynku papierniczym i nie tylko, aż chce się coś ładnego tworzyć.
Kilkanaście lat temu zrobiłam wszystkie 100 zabawek. Były rewelacyjne. Niestety następnego roku wszystkie "poszły" na śmietnik, bo w piwnicy (jeszcze jak mieszkaliśmy w bloku) cudnej urody szczurek zrobił sobie akurat w tym pudle, gdzie miałam ozdoby gniazdko. Było mu bardzo wygodnie, bo nie dość, że dużo papieru, to jeszcze każdą ozdóbkę miałam owiniętą w chusteczkę higieniczną. Pomijając już dalsze szczurkowe wydarzenia, zostałam pozbawiona mojego rękodzieła.
A oto zdjęcia kilku ozdób wydmuszkowych z ubiegłego roku.





Zdjęcia są trochę niewyraźne, bo robione telefonem. Ale niestety, już nie do odtworzenia, bo poszły w świat. Robione były i teraz będą z tych wzorów.










Trochę pracy wymagają, ale efekt jest murowany.
I jeszcze dwa nie wydmuszkowe...




A jako, że ostatnio zapałałam miłością wielką do papieru, zwłaszcza po oglądaniu waszych scrapkowych rzeczy, wytworzyłam takie sobie pierwsze cosiki.


Zapiśnik na różne sprawy, czyli malutki notesik wyklejony tkaniną i ozdobiony scrapką.


oraz choinkową zawieszkę, też ozdobioną scrapkowym kwiatkiem.

A oto moja  pierwsza kartka Świąteczna.


Na koniec chciałam bardzo podziękować Wszystkim, którzy mnie odwiedzają, mimo (z mojej strony) lekkiego zaniedbania w blogowaniu. Mam nadzieję, że wytrzymacie jeszcze trochę mojego "niebytu" w blogowym świecie. A jak tylko znajdę chwilkę, to na pewno coś skrobnę.
Pozdrawiam cieplutko w ten cudnie oszroniały dzionek Aśka:)

czwartek, 20 października 2011

Nareszcie


Witam.
Dzisiaj dla mnie znowu szykuje się ważny dzień. Opiekun naszej PASJI organizuje nam wystawę poplenerową. Właśnie przed chwilą skończyłam ostatnie wytwory, bo pozostałe już są na wystawie, którą wczoraj przygotowywaliśmy. A, że ja jak zwykle szykuję wszystko na ostatnią chwilę, to zostałam ukarana i muszę dzisiaj jechać trochę wcześniej, żeby uzupełnić braki.
A moje dzisiejsze wytwory to:
Obszyty szarym, grubo tkanym płótnem segregator z koszulkami. Jako, że miałam przegotować "coś" ozdobnego na wiersze dla dzieci, koniecznie z jakimś ptaszkiem, to wymyśliłam sobie takie coś.




W środku okładkę obszyłam z dwu stron koronką, żeby służyła za schowek na jakieś tam zapiski.


A w koszulki włożyłam kolorowe kartki, na których będą naklejone i ozdobione wiersze.

Dodatkowo zafascynowana twórczością Małgosi postanowiłam i ja stworzyć coś na wzór i podobieństwo scrapbookingu - bo chyba tak to można nazwać.
Ozdobiłam tym sposobem swoją wizytówę na wystawę.



Na tym naprędce kończę, bo zaraz muszę jechać. A w najbliższym czasie fotorelacja z wystawy.
Pozdrawiam cieplutko Aśka:)

wtorek, 18 października 2011

Dla Marcina Różyckiego


Jeżeli chcecie rozdawać dobro to proszę Was o zaglądnięcie na blog do Agatki  i wesprzyjcie drobnym gestem twórczym chorego artystę Marcina Różyckiego. Ja dołączyłam do tej akcji i myślę, że każdy z nas może to zrobić.
Pozdrawiam cieplutko Aśka:)



poniedziałek, 17 października 2011

Zapraszam do Małgosi

Witam.
Bardzo serdecznie zapraszam na candy do Peninii - Małgosi, które trwa do 30 października.
A w ogóle to zaglądnijcie na jej bloga jakie wspaniałości tworzy.
Pozdrawiam cieplutko Aśka:)

środa, 5 października 2011

Jak ten czas leci.....


Witam po dość długiej przerwie.
Dziękuję WSZYSTKIM tym, którzy zaglądacie do mojego zakątka. 
Mam nadzieję, że niedługo częstotliwość wpisów się zmieni, bo nadchodzą moje ulubione jesienno zimowe dni i będę mogła podzielić się z Wami moimi wytworami. Czekam na te "słotne" i śnieżne dni z wielką niecierpliwością, bo głowa (na szczęście) znowu pełna pomysłów.

Wykorzystuję teraz jeszcze te ostatnie słoneczne dni do prac w ogrodzie. Chociaż małe coś pod ziemią cały czas mnie zniechęca, a mój wzorcowy trawnik wygląda koszmarnie.



Dodatkowo chodząc nogi wykręcają się w każdą stronę, natrafiając na kreci tunelik. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że wypróbowałam już chyba wszystkie sposoby na pozbycie się drania, a on ma to gdzieś.
Może Wy macie jakiś pomysł na pozbycie się krecika z ogrodu?


Zrobiło się już pięknie i kolorowo. Jesień panuje wszędzie.


Wieczory są już dłuższe i trochę więcej czasu na podzierganie. Ostatnio na zamówienie wydziergałam takie coś, na bazie koła.



Na krześle nie wygląda tak fajnie jak na osobie. Chyba będę musiała sprawić sobie manekina (oj przydałby się taki stary, jak kiedyś u krawcowej). Do kompletu kombinuję torebkę i wstępnie wygląda tak.


A co z niej powstanie, to się okaże. Mam jeszcze trochę czasu, bo muszę to skończyć do 15 na Jadwigi.

Jako, że lubię jak już wspominałam coś nowego robić, a bardzo za mną chodził scrapbooking, nabyłam więc sobie książeczkę.


Odszukałam w rupieciach kiedyś, kiedyś nabyte nożyczki.



I czekam tylko na dogodną chwilę, żeby zacząć.
A, że czas Świąteczny zbliża się wielkimi krokami, to i w tym kierunku trzeba coś zacząć robić.
Pozdrawiam Was bardzo cieplutko i do zobaczenia Aśka:))

czwartek, 15 września 2011

Paprykowy wieniec i serwetka

Powoli wracam do formy i zaczynam jak zwykle coś kombinować. Powolutku wdrażam się do prac ogrodowych, bo tam również "wypadłam" z rytmu. A i w domu czasami uda mi się coś wytworzyć.
Ostatnio zakupiona została papryczka mini, którą sami suszymy i później mielimy. Trzeba więc było jakoś ją umocować co by wysychała. W ubiegłym roku poprzyczepiałam ją na warkocz od czosnku (oczywiście zdjęcia nie mam). Teraz przyszyłam ją do kółka i tym sposobem zyskałam nową ozdobę i paprykowy wieniec.



W czasie niemocy twórczej jednak coś porobiłam, ale dopiero dziś mogę się tym pochwalić. W niedzielę w rodzinie mieliśmy małą uroczystość i to był właśnie prezent. Jak już dany i się spodobał, to teraz mogę pochwalić się nim przed Wami.




Wzór oczywiście musiałam przerobić , bo schemat był na prostokąt, a ja potrzebowałam owal. Ale wyszedł fajnie z czego jestem zadowolona.
Pozdrawiam cieplutko i do zobaczenia Aśka:))

czwartek, 8 września 2011

Co za dużo, to niezdrowo


Przepadłam, zaginęłam, zakręciłam się i popadłam w niemoc twórczą. I tak jak mówią, co za dużo to niezdrowo. Zbyt dużo chciałam i wyszła z tego tak zwana kicha.

A wszystko przez........

Plener artystyczny Włocławskiego Integracyjnego Stowarzyszenia Artystów Pasja w Smólniku.
Od maja tego roku wlazłam z buciorami w ich progi i muszę Wam powiedzieć, że tak cudownie zakręconych ludzi, dodatkowo nadających na takich samych falach, trudno spotkać w dzisiejszych czasach. Będziecie mogli poczytać w najbliższym czasie o nich na moim drugim blogu (kiedyś już zaczęłam). A ludkom  z Pasji obiecałam, że będę o nich pisała i wreszcie mam trochę materiałów, żeby zacząć.
Jako człowiek cokolwiek kreatywny, zdobyłam na plenerze mnóstwo nowych "zdolności" w tworzeniu rzeczy różnych, które już kiedyś były w modzie, ale teraz mogą służyć, jeszcze czemu innemu .
Niektórzy z Was pamiętają pewnie robione serwetki na specjalnych ramkach z gwoździkami.
Zaraz po powrocie, moja druga połowa została zmuszona do wycięcia mi ze starych drzwiczek dwóch takich ramek.


(mniejsza z robótką)
I zaczęła się produkcja pojedynczych serwetek.


Na plenerze, ucząc się zrobiłam takie dwie....



A z tych zrobionych już w domu, taki oto ciekawy dywanik.


A jako, że bardzo lubię się "bawić" w różne tam takie dokładności, rameczki powyższe musiałam ozdobić następną umiejętnością zdobytą na plenerze, czyli decoupagem.



Dodatkowo, moja wyobraźnia poszalała i żeby elegancko rameczki wyglądały, a gwoździki nie raniły rąk, na czubek każdego nakleiłam perełkę.


I tak oto powstały rameczki, z których jestem bardzo dumna.
Z całej zabawy decoupagem najbardziej ze wszystkiego, dobijało mnie
lakierowanie,schnięcie, szlifowanie...
lakierowanie,schnięcie, szlifowanie...
lakierowanie,schnięcie, szlifowanie.
Odpadłam przy piątej warstwie. Ale ogólnie to fajna zabawa.


Dodatkowo tegoroczny wyjazd nad polskie morze okazał się całkowitą klapą. Pogodę, tak jak przez większą część wakacji, mieliśmy okropną. Tylko pierwszego dnia byliśmy przez chwilę na plaży, a później wiało, padało, sztorm i chyba wystarczy, aby mieć zepsuty cały wyjazd.



Z nudów łażąc po Ustce, oczywiście nabyłam pisemko robótkowe


I to było już duże przegięcie. 
Znowu coś nowego, czego jeszcze nie próbowałam robić.
1. Scrapbooking - ruszyła wyobraźnia, bo muszę zrobić okładkę do tekstów dla dzieci, z czego to zrobić, jakie materiały, wzory, wykończenia.....
2. Sutasz - widziałam jak Marta na plenerze to robiła, może też spróbuję.......
3. Patchwork - super wzór, przydałaby się do kuchni taka poducha, nie wspominając o herbacianym obrazku.....
3.Beading - o to coś dla mnie zupełnie nowego, super kolczyki.........
i tak strona po stronie, oglądane dziesiątki razy, za każdym razem nowy pomysł w głowie, kombinowanie z czego, co i jak, i.......Pozbawiona materiałów i narzędzi pracy, daleko od domu wymyślałam.
Po powrocie wszystkiego naraz chciałam spróbować, robiłam jedno, myślałam o drugim, nie kończyłam jednego, zaczynałam drugie.
W końcu się zamotałam.
Trwa to niestety jeszcze do tej pory, ale powolutku i z wielkim trudem wracam do świata "twórców".
Jeszcze tylko wcześniej uszyty (już nie pamiętam kiedy) mój pierwszy duży anioł. Trochę blady i anemiczny wyszedł.



A ostatnio w poszukiwaniu wzorów...
Ale o tym później. Na dziś już dość nudzenia. Jeszcze tylko na pożegnanie jeden z mieszkańców naszego ogrodu.


Pozdrawiam cieplutko Aśka:))

czwartek, 4 sierpnia 2011

Wyróżnienie


Jest to dla mnie bardzo ważna chwila. Dostałam moje pierwsze wyróżnienie od Dusi ze SKRAWKA NIEBA. Jest mi bardzo z tego tytułu miło i sredecznie dziękuję. A wyróżnienia przekazuję wszystkim z mojej listy blogów.

O mnie, to trudne więc się powtórzę:

„Cokolwiek zamierzasz zrobić, o czymkolwiek marzysz...”
Od słów do czynów i zaczęłam tworzyć
rzeczy jedyne w swoim rodzaju i niebanalne,
a każda z nich posiada swoją duszę.
Nie jestem krawcową,
ale szycie i wyczarowywanie z kolorowych skrawków daje mi dużo radości,
którą dzielę się z innymi.
Nie jestem koronkarką,
ale moje szydełko tworzy coś niepowtarzalnego,
coś czego nie znajdziesz nigdzie.
Jestem sobą i mam wyobraźnię,
którą potrafię wykorzystać.

Pozdrawiam cieplutko i do zobaczenia wkrótce Aśka:)